Nie tylko pomarańcze – Jeanette Winterson

opis wydawcy: „Nie tylko pomarańcze…” to pierwsza książka Jeanette Winterson, opublikowana w 1985 roku i uhonorowana Nagrodą Whitbreada za najlepszy debiut powieściowy. Autorka mówi sama, że ta książka i jest, i nie jest jej autobiografią. Bohaterka powieści, adoptowane dziecko, wzrasta pod przemożnym wpływem matki, w atmosferze religijności graniczącej z dewocją. Jej przeznaczeniem jest zostać misjonarką. Nieubłaganie nadchodzi jednak okres dojrzewania i poznawania siebie, który jest pasmem dramatycznych odkryć i gorzkich rozczarowań. W tej nowatorskiej, zaprawionej subtelną ironią powieści Winterson z właściwym sobie mistrzostwem prowadzi czytelnika przez świat ludzkich obsesji i lęków. 189 stron wydawnictwo – Dom Wydawniczy Rebis rok wydania – 2000 tłumaczenie – Waldemar Łyś tytuł oryginału – Oranges Are Not the Only Fruit ISBN – 83-7120-514-7

Zapisane na ciele – Jeanette Winterson

Absolutna klasyka. Piękny poemat o miłości. Bez gadania polecam go wszystkim, niezależnie upodobań literackich czy orientacji. Choć być może, chcąc poznać twórczość Jeanette Winterson, należałoby zacząć od którejś z pozostałych książek (np.”Nie tylko pomarańcze”, „Namiętność”), gdyż ta się od nich różni. Nie ma tu charakterystycznej dla jej powieści wielowątkowości i pomieszania czasów. Całość pisana jest w pierwszej osobie. W polskim przekładzie jest to narratorka. W oryginale Jeanette Winterson nie określiła płci. od wydawcy: Powieść o miłości. O miłości odwzajemnionej, a jednak niespełnionej. Książka wyraźnie zainspirowana Orlandem Virginii Woolf. Główny/a bohater/ka nie ma płci. Wprawdzie poprzez niemożliwość przetłumaczenia historii „bezpłciowo” na język polski, tłumaczka nadała bohaterowi/ce płeć żeńską, jednak należy ją czytać tak, jakby narrator/ka i główna postać nie była ani kobietą, ani mężczyzną. Do Orlanda nawiązuje również pomieszanie czasów akcji. Przeszłość, przyszłość i teraźniejszość mieszają… „Starałaś się nie wypowiadać tych dwóch słów, z których wkrótce zbudowałyśmy nasz prywatny ołtarz. Ja używałam ich przedtem wiele razy, upuszczając niczym monety do magicznej studni życzeń w nadziei, że staną się prawdą. Wypowiadałam je wielokrotnie, ale nie do ciebie. Wręczałam je jak niezapominajki dziewczynom, które nie powinny być tak naiwne. Miotałam nimi jak kulami, wymieniałam jak towar. Przykro mieć siebie za łgarza, lecz jeśli…

SZOK – literatura lesbijska istnieje
01. wpisy / Listopad 11, 2018

Literatura dla lesbijek w Polsce praktycznie nie istnieje. Są oczywiście wydawane pojedyncze książki, ale ich kolekcja zajmuje pół półki na moim regale i w większość są to tłumaczenia. Zanim jednak dojdzie do mojego wymarzonego wybuchu literatury lesbijskiej w naszym kraju, miło byłoby od czasu do czasu przeczytać coś lekkiego. Lekkiego, ekscytującego, romantycznego, erotycznego i LESBIJSKIEGO. A o to na półkach polskich księgarń naprawdę trudno. Dawkowanie sobie po jednej książce rocznie wydaje mi się czymś absurdalnym. Stąd też postanowiłam sprawdzić jak ma się sytuacja na rynku literatury anglojęzycznej. To był dla mnie naprawdę wielki szok. Szok przez wielkie, gigantyczne „SZ”. Z początku, zachłyśnięta ogromem możliwości, nie wiedziałam od czego zacząć. Miałam ochotę przeczytać absolutnie wszystko. Warunkiem był w miarę ciekawy opis, ale nie zamykałam się na jakiś konkretny gatunek. Czytałam współczesne kryminały, romanse osadzone w świecie lekarek, prawniczek, artystek, aktorek, żołnierek, policjantek ale także science-fiction, literaturę paranormalną, historie o piratkach, o kowbojkach i o zabójczyniach. Książki zarówno subtelne jak i tak erotyczne, że praktycznie można by to uznać z pornografię. Tym sposobem przeczytałam sporo książek naprawdę słabych, o których nawet nie będę pisać, całe morze średnich i dobrych oraz kilka fascynujących. Tymi, które uznam za warte podzielenia się z Wami opiszę…