Wyobraź sobie stację kosmiczną w odległej części galaktyki, na samym skraju bezpiecznej strefy cywilizacji. Ta stacja jest centrum życia Ari, lekko wycofanej i absolutnie zakochanej w roślinach głównej bohaterki. Jej życie wywraca się do góry nogami, gdy ojciec wręcza jej złapaną na pirackim statku… niewolnicę. Tak, dobrze czytasz. Tajemniczą, wyniosłą, niebezpieczną i, nawiasem mówiąc, ewidentnie nie na miejscu. Czytelnik domyśla się jej tożsamości mniej więcej od razu. Ari odkrywa tę tajemnicę w czasie, w którym można by spokojnie wyhodować las tropikalny, co zresztą pewnie zrobiła przy okazji jako utalentowana botaniczka. Komedia pomyłek rusza pełną parą od pierwszych stron i ani myśli zwalniać. Największymi atutami książki są humor i lekkość. Bohaterki są co prawda trochę przerysowane i momentami ocierają się o stereotyp, ale ogólnie są na tyle sympatyczne, że im to wybaczam. Akcja rozwija się niespiesznie, ale cierpliwe czytelniczki zostaną wynagrodzone. Jest to lektura typu feel good w kosmicznym opakowaniu. Sci-fi purystki jednak uprzedzam z góry, statki kosmiczne są tu raczej dekoracją. Na koniec ciekawostka – Roslyn Sinclair zyskała popularność przede wszystkim jako Telanu, autorka fanfiction w fandomie Diabeł ubiera się u Prady (ma całą rzeszę oddanych fanów). Kto czytał jej fanfiki, rozpozna w książce znajomą dynamikę między głównymi bohaterkami (dojrzała,…
